Skrzypce i trochę się denerwuję – Władimir Majakowski


Skrzypce były wykręcone, żebranie,
i nagle wybuchnął płaczem
takie dziecinne,
że bęben nie mógł stać:
"W porządku, dobrze, dobrze!»
Sam jestem zmęczony,
nie skończył słuchać mowy skrzypcowej,
wślizgnął się na płonący Kuznetsky
i wyszedł.
Orkiestra patrzyła, jak
skrzypce płakały
niemy,
bez taktu,
i tylko gdzieś
głupi talerz
wyszedł:
"Co to jest?»
"Lubię to?»
A kiedy helikon -
miedziany,
spocony,
krzyknął:
"Oszukać,
płakać,
wytrzyj to!»-
budzę się,
motania, przeszedł przez notatki,
skrzeczące pulpity muzyczne,
z jakiegoś powodu krzyknął:
"Bóg!»,
rzucił się na drewnianą szyję:
"Wiesz co, skrzypce?
Jesteśmy strasznie podobni:
Ja też
żniwa -
ale nie mogę niczego udowodnić!»
Muzycy się śmieją:
"Trzymaj się jak!
Przyszedł do drewnianej panny młodej!
głowa!»
Nie obchodzi mnie to!
jestem dobry.
"Wiesz co, skrzypce?
Miejmy -
Będziemy żyć razem!
I?»

Oceniać:
( Brak oceny )
Podziel się z przyjaciółmi:
Siergiej Jesienin