wąwóz (fabuła)


CZĘŚĆ PIERWSZA

Rozdział pierwszy

Wilki sunęły po oknach bagiennego bagna. Brown lider powąchał i popękane zęby. Prymolkshaya zespół pochuyala Dobycha.

Słaby wycie i ciche echo panihidny obudziły dzięcioła, który palił w zagłębieniu sosny.

Dwie zające wyskoczyły z czapki prychając i, wybuchający śnieg, pobiegł do inter.

Konwo skrzypiało wzdłuż drogi do kolan; pod osłoną trzepotało vyahiri, i konie, rzucił gumę, uszy były napięte.

Światła błyszczały złowieszczo z krzaków siatki i, czai się, wyszedł.

- Wilki, - zamachnął wysokim cieniem w świetle księżyca.

- tak, - ściszone głosy zakaszlały hałasem. W cichym hałasie igieł słychać było lodowe ucho lodowego ekranu…

Vanka w bramie śpiewała piosenki. Poślubił siostrę Filipa Limpiad i, podpowiedź, chwalił się swoim przerażającym.

Na przetartym stole w fasetowanym dekanterie sivuha syknęła. Philip, opróżnij szklankę, położyć chleb na nosie i, pachnący, pił przerośnięte, jak drań, kości policzkowe. Na werandzie szczekał pies, i płozy skrzypiały wzdłuż śliskiego katnika.

- Kaby nie ukradła lasu, - złapał pistolet wiszący na ścianie, Philip i, walić w drzwi, zakleszczony kapelusz łosia.

Wiał zamglonymi policzkami.

Migotliwy krzyk prześlizgnął się przez drzwi i początkowym piskiem uderzył w awarię.

- kto jedzie? - mruknął ochrypły głos.

- Kostrzewa, - krótko odpowiedział za wozy.

- To-do!

Brodaty starzec podbiegł do koronkowej werandy i, machnął sztyletem, wskazał na drogę.

- W szpikulcu, Stęknął stłumiony, łapanie szarego wałacha.

Philip wyszedł na drogę i opuścił ucho na miażdżące proszki.. Do ucha, jak wata, przyklejona opuchnięta tablica.

- idź, - nacisnął pistolet na dziurę i, bez zamykania ganku, wpadł do chaty.

Vanya zdrzemnął się nad pustą szklanką. Sok z ogórka kapał na podłogę i łączył się z żyłą mleka rozlanego z muchy.

Oceń to:
( 1 oszacowanie, średni 1 od 5 )
Podziel się z przyjaciółmi:
Siergiej Jesienin
Zostaw odpowiedź